środa, 19 listopada 2014

Rozdział 4. Miękkie lądowanie.



Mesly schodzi na dół.
Mesly: Ciociu wychodzę! 
Babcia Klementyna: Cioci nie ma! Nigdzie nie idziesz moja droga! Trzeba tu posprzątać co ty sobie myślisz?
Mesly: O nie... 
B Klementyna: Zmiataj na górę!
Mesly: Już idę.

Narrator:
Gdy Mesly wchodziła na górę wpadł jej do głowy plan.

Mesly: Wyjdę przez okno! Dobrze że na górze nie jest tak wysoko... Wezmę drabinę (Taką sznurową) 

Drabina bardzo się bujała a Mesly coraz bardziej się bała. Mesly zaczęła spadać z drabiny... Gdy złapał ją Leon. Ponieważ właśnie miał podejść pod jej dom bo długo jej nie było.

Mesly: Dziękuję :*
León: Nie ma za co. A teraz mocno zamknij oczy...
Mesly: Dobrze.
León: <Całuje Mesly> 
Mesly: Kocham Cię.
León: Ja ciebie też
Mesly: Ja muszę już lecieć do studia na zajęcia.
León: Dobrze... Uważaj na siebie.
Mesly: Dobrze!

Dziewczyna doszła do Studia On Beat i od razu pobiegła na zajęcia gitary oraz śpiewu (zajęcia były razem) Pani Yuna była nauczycielką śpiewu a Olson gitary.

Mesly: Dzień dobry
P. Olson i P. Yuna: Dzień dobry!
P. Olson: Piosenka gotowa?
Mesly: Tak
P. Olson: Zaśpiewasz ją pod koniec lekcji.
Mesly: Dobrze
P. Yuna: Mam dla was nowe zadanie! Będziecie ćwiczyć w parach. Losujecie kartkę z tej misy.
Gdy wszyscy wylosowali kartki...
Mesly: Mam Marco!
Tori: Ja mam Diego :)
Mesly: Heh... Ciekawe kogo León potem wylosuje on ma zajęcia później.
P. Olson: Śpiewaj piosenkę Mesly!

Dziewczyna szalała po sali
P Olson: 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy